Bosa leży nad rzeką Themo, jedyną rzeką w Sardynii, która nadaje się do żeglugi. Ileż tam było pięknych ryb. Duże ławice tylko się prosiły aby je złowić na wędkę :)
Swój spacerek zaczęliśmy od deptaka Corso Vittorio Emanuele II i oczywiście włoskich lodów.
Przez cały nasz pobyt w Sardynii temperatura nie spadała poniżej 30 stopni więc po chwili zwiedzania człowiek marzył o przystanku w cieniu i zimnym napoju :) tak więc...
.... upragniona przerwa na zimne winko :)
i dalej w droge hehehe
Piękne uliczki, kolorowe domy, stare budowle, które tworzą klimat miasta to coś cudownego. Wdrapaliśmy się również na zamek Malaspina, tzn z zamku to mało zostało :) ale mury o długości 300 metrów zachowały się doskonale :) :) jest tam również piękny, mały kościółek Nostra Signora de Sos Regnos Altos z zachowanymi malowidłami z XIII w.
W trakcie poszukiwań jakieś fajnej restauracji (a dodam, że były to bardzo wąskie, boczne uliczki) trafiliśmy na pana, który robił pyyyyyszne wyroby z papryki, oliwek, oberżyny itd. było również winko :) Swojskie, świeże, włoskie wyroby. Oczywiście nie byli byśmy sobą gdybyśmy nie spróbowali i nie zakupili tych pyszności :)
Pyszną pizzą zakończyliśmy zwiedzanie Bosy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz